niedziela, 10 lutego 2013

Moje przemyślenia na temat cięcia...


Kochani!
W dzisiejszych czasach jest dość popularne i modne "cięcie się".
Postanowiłam że opiszę to w dzisiejszej notce. Mam nadzieję że dzięki tej notce cięcie i myśli o cięciu nie przyjdą wam do głowy:) Zapraszam!




Gdy społeczeństwo w okół robi jakieś rzeczy to nagle ty też chcesz to robić, w końcu to taka "norma"

Moje koleżanki się cieły i codziennie pokazywały sobie nawzajem swoje rany. Widziałam że były takie szczęśliwe, fajne i normalne więc ja też zaczęłam się ciąć. Nie ciełam się igłami nożyczkami, żyletkami tak jak moje znajome lecz kapslem od tymbarka. Lekko tylko po to by nie być gorszą od koleżanek. Rysy nie były widzialne.. Potem nadeszły wakacje i zdałam sobię sprawę że nie mogę się ciąć i nie moge także zwracać uwagi na dziewczynach które są "fajne" a fajne nie były. 

Teraz moje przemyślenia na ten temat.

Tną się osoby często ktore cierpią. Ja uważam że poprostu nie mają co robić.

Tniesz się? Nie warto naprawde. Jest tyle zajęć a ty akurat wybrałaś sposob tak bolesny? A co jeśli po twoich cięciach zostaną blizny? I na starość przekonasz się że to było głupie? Ja na starość nie chcę przypominać sobie tego co w młodości było złe, tylko chce pamiętać te dobre rzeczy! Jest ci smutno? Popłacz sobie, zjedz czekolade- chuj z figurą i dietą. Chyba liczy się twooja psychika a nie twoj brzuch i nogi! Kobieta to nie tylko cycki i dupa. To także charakter.
Chcesz pokazać że jesteś mądra? Nie tnij się, nie bierz do ręki swojej ulubionej żyletki już nigdy! Obiecaj mi to! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz